Historie Wolontariuszy JiM

Magda

Dwie godziny w tygodniu. Osiem w miesiącu. Niespełna cztery pełne dni w roku. Jeżeli masz choć tyle, Fundacja JiM przyjmie Cię z otwartymi ramionami. Myślisz sobie: to przecież tak mało! Zaledwie jeden wykład z dwiema przerwami. Zgadzam się. I uważam, że w tym tkwi prostota i piękno pomagania. Nie musisz dawać od siebie wiele, by uszczęśliwić drugą osobę, a i tak efekty są spektakularne. Gdy rozpoczynałam swoją przygodę jako Wolontariuszka, nie wiedziałam czego się spodziewać. Dobrze dogadywałam się z dziećmi, dlatego postanowiłam przychodzić na popołudniowe zajęcia wspólne dla przedszkolaków.

Zostałam ciocią Madzią, zawodową przytulanką, konstruktorką domów z poduszek oraz ekspertem od układania puzzli. Dla dzieci liczy się to, że z nimi jestem. Mogą mi wtedy pokazywać ulubione zabawki, śpiewać piosenki i opowiadać historyjki. Bywa, że nie robimy zupełnie nic, bo są i takie dni, kiedy niepozorne, minutowe głaskanie po głowie czyni świat lepszym miejscem.

To niesamowite, jak wiele uczy mnie ten krótki czas spędzany w Fundacji. Z każdym dniem jestem coraz bardziej wyrozumiała i cierpliwa, a także utwierdzam się w przekonaniu, że wszyscy ludzie zasługują na uwagę i troskę. Dziś porównujemy się z innymi, chcemy być najlepsi i nieskazitelni. Wystarczy jednak kwadrans w JiM, by zdać sobie sprawę, że nasza wyjątkowość tkwi w naszej niedoskonałości i zacząć to doceniać.

Zobacz także
Ty też możesz pomóc Już 1 na 100 dzieci ma autyzm. Zmień ich życie na lepsze. Pomagam